poniedziałek, 23 października 2017

Epilog

Witam.
Jestem z nowym rozdziałem - epilogiem.
Nie jest długi, ale taki miał być.
Jeszcze raz dziękuję wam za trzy lata 
współpracy.
Za komentarze i wyświetlenia.



"Nie możemy zmienić przeszłości i sprawić, 
że coś będzie miało inny początek, ale możemy
iść naprzód i sprawić, że to my
zadecydujemy jakie będzie zakończeni."




EPILOG


Pół roku później.


Kasztanowłosa dwudziestolatka stała w salonie swoich przyszłych teściów, czekając na swoje przyjaciółki, które miały jej pomóc w przygotowaniu do ważnego dla niej dniu. Dzisiaj wychodziła za mąż. Za chłopaka, którego kochała ponad własne życie.
Rozmyślała o wszystkich wyjątkowych chwilach spędzonych z narzeczonym. Jak zabrał ją na romantyczną kolację, gdzie się oświadczył. Jak wyjechali do Los Angeles by mogła zobaczyć swoje ukochane miasto.
Drzwi się otworzyły i do środka weszła jej najlepsza przyjaciółka - Ginny wraz z Blasiem. Oboje ubrani w stroje głównej drużby. Podeszła do nich i uściskała na przywitanie.

-Miona, gdzie jest Draco i Scorpius? - Zapytał czarnoskóry.
-W bawialni.

Odpowiedziała i chłopak ruszył w kierunku drzwi prowadzących do pomieszczania. Dziewczyny zostały same więc Ruda zabrała się za szykowanie swojej przyjaciółki do ceremonii zaślubin.

-Herm? - Zaczęła. - Jestem ciekawa jaką suknię w końcu wybrałaś. Bo przy tylu kobiecych głosach pewnie ciężko było coś wybrać co nie?
-Pewnie, że ciężko – odpowiedziała pytana. - Mama i Pani Narcyza chciały bym ubrała tradycyjną suknię. Wiesz taką podobną co w ich czasach się nosiło. Długie rękawki, długa do samej ziemi z mnóstwem falbanek. Nawet przymierzyłam wybraną przez nie i wyglądałam jak wielka beza. Bardzo puszysta beza. Pam i As chciały zaś bym miała krótką. Był lepszym pomysłem niż mam. Ale nie czułam się w niej dobrze.
-Szkoda, że ja nie mogłam z Tobą tam być – zasmuciła się Ruda. - Gdyby nie ten przeklęty test na redaktora naczelnego na pewno bym z wami poszła.
-Wiem Gin. Ale tobie tak bardzo na tej pracy zależało. I to jeszcze redaktor naczelny. Chyba dobrze mieć znajomości co nie? Blasie nawet księżyc by ci podarował gdybyś tego sobie zażyczyła.
-Oj żebyś wiedziała.

Uśmiechnęły się obie i już w ciszy kończyły szykownie Hermiony. Pansy i Astoria przybyły kilka minut przed skończeniem i w idealnym momencie na ubranie sukni. Wszystkie pomogły założyć suknię i całą czwórką stanęły przed wielkim lustrem specjalnie przyniesionym do salonu Malfoyów. Kasztanowłosa uśmiechnięta patrzyła na swoje lustrzane odbicie i nie mogła uwierzyć, że to właśnie ona stoi ubrana w białą suknię.
Kiedy Pansy przypomniała ile zostało do ceremonii do pomieszczenia weszła Brenda i Narcyza obie trzymając małe pudełeczka w dłoniach. Podeszły do niej i powiedziały.

-Na ślub zawsze powinno się mieć coś pożyczonego – powiedziała Narcyza. - Więc pożyczam ci mój diadem, który miałam na swoim ślubie.

Nałożyła swojej przyszłej synowej diadem na głowie i delikatnie przytuliła do siebie.

-Tradycja również nakazuję ubrać coś niebieskiego i starego – dodała jej mama. - Dlatego przyniosłam komplet biżuterii. Dostałam go od własnej matki kiedy ja wychodziłam za mąż.

Hermiona ubrała biżuterię i uśmiechnęła się do wszystkich kobiet. Jeszcze raz spojrzała w lustro i mogła ocenić swój już kompletny strój.
Kiedy wybiła godzina jedenasta wszyscy oprócz Panny Młodej opuścili pomieszczenie. Herm czekała na swojego ojca, który miał ją poprowadzić do altanki, gdzie miała odbyć się cała ceremonia. Nie musiała czekać długo. Valentine Parkinson przybył kilka minut później. Nie rozmawiając ruszyli powolnym krokiem w rytm marszu weselnego przemierzając przystrojony ogród Malfoyów. Młoda kobieta promiennie uśmiechała się do wszystkich gości, a było ich naprawdę sporo bo prawie sześćset osób. Począwszy od rodziny i znajomych na pracownikach wszelkich instytucji kończąc.
Droga prowadząca do altanki nie była długa i już po chwili stanęła naprzeciwko swojego przyszłego męża. Patrzeli na siebie nawet, gdy urzędnik rozpoczął ceremonię.
Nadszedł czas na ich przysięgę małżeńską, którą postanowili wypowiedzieć własnymi słowami.

-Przysięgam kochać cię aż po kres istnienia. Przysięgam ci moją nieskończoną miłość, wsparcie i pomoc, gdy będziesz tego potrzebował. Przysięgam być przy Tobie w każdym momencie naszego życia. Kocham cię i moje serce należy do Ciebie.
-Ślubuję ci miłość i wierność małżeńską. W zdrowiu i chorobie oraz w każdym momencie naszego długiego życia. Przysięgam kochać Ciebie i naszego syna. Przysięgam być dla was wsparciem i opoką podczas wszelkich zmartwień. Kocham cię ponad wszystko i wszystkich.
-Czy ty Hermiona Jane Granger bierzesz sobie Dracona Lucjusza Malfoya za męża? - Zapytał urzędnik.
-Tak – odpowiedziała i założyła obrączkę na palec męża.
-Czy ty Draco Lucjuszu Malfoy bierzesz dobie Hermona Jane Granger za żonę?
-Tak.

Odpowiedział i tak samo jak kobieta założył jej obrączkę i nie czekając na nic więcej pocałował swoją żonę delikatnie i namiętnie, a wszyscy goście bili im brawo.
Ruszyli wzdłuż alejek krzeseł odbierając gratulację od gości.

Wesele trwało do białego rana i wszyscy doskonale się bawili.


The end